Wasyl Haniewicz
Wasyl Haniewicz

Syberyjski Białystok

Kiedy codziennie czyta się o wydarzeniach na Ukrainie, kiedy codziennie towarzyszy nam słowo „wojna”, wręcz nieprawdopodobnym wydaje się fakt, że nasi rodacy wędrowali kiedyś na tereny Rosji „za chlebem”. Zjawiska przeszłości to nie system zero-jedynkowy.

Białystok, Syberia

Białystok… powiecie – jasna sprawa. To miasto na północnym wschodzie Polski. Lepiej zorientowani dorzucą płynącą przez nie rzekę Białą, kibice piłkarscy wspomną popularną „Jagę”. 
A co wy na to, że jest jeszcze inny Białystok, położony w Rosji, dwieście kilometrów na północny zachód od Tomska?! Jak podaje Wikipedia, żyje tam dzisiaj 219 osób, ale przed rewolucją było ich nawet 516. 
Bez tych współrzędnych trudno odnaleźć miejscowość na mapach: 57° 10′ 23″ N, 83° 39′ 42″ E (w aktualnej transkrypcji „Belostok, Tomsk oblast”

Mapa okolic Tomska, z zaznaczeniem położenia wsi Białystok

Skąd na mapie dalekiej Syberii wzięła się taka nazwa? Nadali ją temu miejscu polscy emigranci ekonomiczni. Dziś trudno uwierzyć, że oprócz zesłańców, na przełomie XIX i XX wieku przybywali na Syberię również ludzie poszukujący swojej „ziemi obiecanej”. Znajdowali tu pola, które mogli uprawiać, albo zatrudnienie w wyuczonym fachu. Kiedy w podobnym kontekście myślimy o Ameryce, nazywamy takich „pionierami”, ale w syberyjskim stepie, mimo podobieństw kompletnie to nie brzmi. Tymczasem polscy kolejarze należeli tu do najbardziej pożądanych i poszukiwanych. Ceniono ich i uważano za lokalną elitę. 
Osiedlający się przybysze swoim osiedlom nadawali nazwy znane ze stron rodzinnych. Stąd właśnie na mapie Syberii wziął się Białystok. Jego pierwszymi mieszkańcami byli rolnicy pochodzący z Białostocczyzny i wschodnich terenów Rzeczypospolitej. Uprawiali tu ziemię, mówili po polsku, nosili się z polska i żyli zgodnie z polskim kalendarzem świąt. 
W roku 1998, dokładnie w miesiącu czerwcu wieś Białystok obchodziła stulecie swojego istnienia. Żyło tam wtedy około 300 osób, a sporą część tej liczby stanowiły kobiety w podeszłym wieku. Starzy mężczyźni nie świętowali z nimi jubileuszu. Wiele lat wcześniej zostawili swoje matki, żony i dziewczyny i odeszli. Swoje porządki ustanawiała wtedy rewolucja bolszewicka. Nasi rodacy z pożądanych fachowców stali się wrogami Związku Radzieckiego. Ich życie się zmieniło, a wojna polsko-bolszewicka 1920 roku radykalnie te zmiany wzmogła. Polaków z Białegostoku wywożono w głąb Syberii, zmuszano do zmiany nazwisk. Tak Kowalski stawał się Kowalowem, a Kisiel – Kisielowem. Było ciężko, ale najgorsze miało dopiero nadejść. 

W roku 1935 we wsi powstał kołchoz „Krasnyj Sztandar” („Czerwony Sztandar”). Od tej pory wszyscy chłopi mieli w nim pracować. Opór skutkował wysokim podatkiem lub więzieniem. 
Dwa lata później NKWD aresztowało prawie wszystkich białostockich mężczyzn. Część z nich natychmiast rozstrzelano, resztę postawiono przed sądem. Ich procesy były krótkie i sfingowane. Sądzeni byli głównie na podstawie 61 paragrafu Kodeksu Karnego Związku Rosyjskiej Federacji Socjalistycznych Republik Radzieckich. Przepis ten dotyczył przede wszystkim niezapłacenia, bądź niedopłacenia  finansowych lub naturalnych zobowiązań podatkowych. Wyrok zwykle był  ten sam – kara śmierci przez rozstrzelanie.
Maleńki Białystok przetrwał ten mroczny czas jakby na przekór dziejom. Później poszło ku lepszemu. W roku 1990 przyjechał katolicki ksiądz, a na miejsce zamkniętego w roku 1927 kościoła został wyświęcony nowy pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego. 
Białystok  i jego historia to przykład. Na Syberii były przecież inne polskie wsie, które czekał podobny los. Jak wiele ich było? Ile przestało istnieć, gdy polskich emigrantów pozbawił życia stalinowski terror? Wiedza na ten temat z wielu względów jest niepełna, dziurawa, dość skąpa (do wyboru zgodnie w własnym przekonaniem).

Tym bardziej cenne staje się wieloletnie staranie pewnego człowieka, który postawił sobie za cel możliwie najdokładniejsze udokumentowanie białostockiej tragedii. Ten człowiek nazywa się…

Wasyl Haniewicz

(część źródeł podaje pisownię Chaniewicz). Pochodzi stamtąd, z syberyjskiego Białegostoku. Obecnie mieszka w Tomsku. W roku 1993 ukazała się w Rosji jego książka „Białostocka tragedia”, która, jak sam mówi, jest hołdem dla ofiar pacyfikacji wsi i przestrogą dla tych, co pozostali.

Wasyl Haniewicz napisał ją, bo w jego rodzinie także zginęło wtedy kilku krewnych. Sam urodził się dwie dekady później, a jednak widział, jak po tak wielu latach bliscy ciągle czekali na powrót z gułagu ojca, syna, brata. Nadzieja ciągle trwała…, nikt nie wracał. Dawno nie żył, ale dla bolszewików więźniowie nie byli warci nawet zawiadomienia rodziny o ich śmierci. 
Tak potrzeba dopisania losów własnych sąsiadów, którzy winni byli jedynie tego, że urodzili się Polakami, skłoniła Wasyla Haniewicza do zbadania prawdy o wydarzeniach z lat 1937- 1938. Swoją pracę nad książką chciał zacząć od rozmów z naocznymi świadkami i bliskimi ofiar. Niby proste do zrobienia. Umówić się, spotkać, zapisać relację. W naszym świecie może tak, ale tam jest inaczej. Tam po doświadczeniach czasów stalinowskich ludzie boją się mówić. W ich psychice zostało przekonanie, że stracić życie można za cokolwiek, że jeśli chce się przetrwać, trzeba być biernym. 
Haniewicz jednak nie zrezygnował. Oswajał przyszłych rozmówców, zjednywał ich zaufanie. W końcu przemówili. Zaczęli przynosić stare fotografie, zapiski, listy. Zdobył materiał do książki, ale wielu informacji, faktów i dokumentów ciągle brakowało. Tej wiedzy mogły dostarczyć tylko archiwa. Odmówiono mu dostępu do jakichkolwiek. Pracował więc dziwacznie. Wysyłał pojedyncze zapytania, a pracownicy odpowiadali mu w oparciu o dokonaną przez siebie kwerendę. Na ile miarodajną? Tego nie mógł sprawdzić. 
Tu przyszła mu z pomocą historia. Pamiętacie pucz moskiewski, czasem nazywany sierpniowym, albo Janajewa? To wtedy, w sierpniu 1991 roku wojsko radzieckie weszło do Moskwy w asyście czołgów i otoczyło wszystkie ważniejsze instytucje państwowe. Była to próba ratowania rozpadającego się systemu komunistycznego. Prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow został uwięziony, a jego stanowisko przejął Giennadij Janajew. Borys Jelcyn, który nieformalnie walczył z Gorbaczowem o Kreml, błyskawicznie zmienił parlament w centrum oporu. Mając poparcie ludzi, lokalnych jednostek wojska i oczywiście USA zdobył to, czego pragnął, ale skorzystał na tym i Haniewicz. Wydarzenia moskiewskie przyspieszyły reformy i wszystkie archiwa stanęły przed nim otworem, co warte specjalnego zaznaczenia, ze zbiorami KGB włącznie. Mógł teraz pracować z autentycznymi protokołami śledztw i wyrokami śmierci. Książka Białostocka tragedia ukazała się na rosyjskim rynku wydawniczym. Bliscy ofiar pacyfikacji wreszcie dowiedzieli się z niej prawdy o losie swoich bliskich i sąsiadów. Niestety władze także zorientowały się o jakiej historii Białegostoku napisał Wasyl Haniewicz. Teraz on i jego najbliżsi bali się o zdrowie i życie. Szczęśliwie po jakimś czasie afera wokół książki ucichła. Został kilkuletni zakaz wstępu do archiwów. Dziś już nie działa.

Orzeł Biały, Tomsk…

Wasyl Haniewicz nie poprzestał na wydaniu swojej książki. Dalej wyszukuje i gromadzi wszelkie ślady Polaków rozrzucone na terenie Syberii, również te związane z zesłaniami, gułagami i cierpieniem. Dzięki niemu potomkowie naszych rodaków odkrywają swoje korzenie. W Tomsku ma dwa przydomki „Ojciec syberyjskich Polaków” i „Pierwszy Polak Tomska”. Jest współzałożycielem i przewodniczącym tomskiej organizacji polonijnej Orzeł Biały, która co roku organizuje Dni Polskiej Kultury. Ubarwia je swoimi występami działający przy Orle zespół folklorystyczny Łowiczanka. 
W 1996 roku po naszej stronie granicy także dostrzegliśmy działalność Haniewicza. Przyznaliśmy mu nagrodę Brązowego Polonusa i zaprosili do Warszawy, do siedziby Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, na 19 lutego 1997. Nie przyjechał. Nie było go stać na taką wycieczkę.
Zapytacie, mam nadzieję, co z jego książką? Czy została wydana w naszym kraju?
O, tak, została wydana. W roku 2008, przez wydawnictwo Bernardinum z Pelplina. Nosi tytuł Tragedia syberyjskiego Białegostoku. Na jednej z pierwszych stron polskiego wydania widnieje dedykacja – Córkom Natalii i Oldze poświęcam tę książkę, z nadzieją, że nie będzie im dane przeżywać w swoim życiu tego, co przeżyli ich przodkowie.

Spotkanie Dni Polskiej Kultury w Białymstoku (Syberia, oba. Tomski), maj 1997 (z "Zesłańca" nr 3, 1998
Spotkanie Dni Polskiej Kultury w Białymstoku (Syberia, obw. Tomski), maj 1997 (z „Zesłańca” nr 3, 1998)

Jak wynika z dat rocznych, wszystko o czym piszę działo się lata temu. 
Co robi teraz Wasyl Haniewicz? 
Jak można się dowiedzieć z archiwalnych zapisów IPN – W 2001 roku opublikował spis i biogramy około 5 tys. Polaków pochowanych na nie­istniejącym już cmentarzu katolickim w Tomsku. W książce Polacy w Tomsku (XIX–XX stulecia). Biografie opublikował 545 biogramów Polaków oraz osób polskiego pochodzenia, mieszkających w Tomsku, będących ważną częścią czterechsetletniej historii miasta. (…) był współtwórcą i pracownikiem Muzeum „Więzienie śledcze NKWD” – filii Tomskiego Mu­zeum Krajoznawczego, a do połowy 2019 roku także jego dyrektorem. (…) Od wielu lat współpracuje ze Stowarzyszeniem „Memoriał” jako jego tomski przedstawiciel. (…) za swoją działalność został uhonorowany w 2020 roku Nagrodą „Kustosz Pamięci Narodowej”. 
Czy odebrał ją w Polsce? Oto odpowiedź, jeśli kto ciekawy.
„Z ponad półrocznym opóźnieniem (spowodowanym przez COVID-19) przekazane zostały nagrody „Kustosz Pamięci Narodowej” za rok 2020. Jednym z laureatów był Wasyl Haniewicz, zgłoszony do tego wyróżnienia przez Muzeum Pamięci Sybiru. Statuetkę odebrał dzisiaj w jego imieniu dr Marcin Zwolski, kierownik Działu Naukowego Muzeum. Uroczystość odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie.”
Wasyl Haniewicz jednak przyleciał do Polski. W 2021 roku, w weekend otwarcia Muzeum Pamięci Sybiru zjawił się w Białymstoku. Na spotkaniach z odwiedzającymi placówkę, opowiadał o swoich korzeniach, o mieszkańcach syberyjskiej wsi o bliźniaczej nazwie, o kobietach, które po stracie mężów i ojców, w warunkach syberyjskiego stepu, same musiały zapewnić byt całym rodzinom. 
Wasyl Haniewicz, potomek Polaków, urodzony w syberyjskim Białymstoku, mieszkaniec Tomska. 

Milan Kundera w „Żarcie„ napisał: „Już dzisiaj historia jest wątłą nicią tego, co zapamiętane, ale czas idzie naprzód i nadejdzie okres, kiedy liczba minionych lat będzie tak wysoka, że nie zwiększona pamięć jednostki w ogóle nie będzie w stanie ich ogarnąć; (…) wypadną z niej zatem stulecia obrazów i muzyki, stulecia odkryć, bitew, ksiąg, i to będzie złe, ponieważ człowiek straci wiedzę o samym sobie, a jego historia, niepojęta, nie do ogarnięcia, skurczy się do kilku schematycznych, pozbawionych sensu skrótów.” 

Historia nie jest zero-jedynkowa. To nasz opis i pamięć taką ją czyni.

Postscriptum

Na terenach Rosji znajduje się druga miejscowość o nazwie Białystok (w transkrypcji angielskiej „Belostok”). Położona jest w obwodzie Omskim, blisko granicy z Kazachstanem (Belostok, Omsk oblast, 646870, współrzędne 54°10′12″ N, 72°47′07″ E).

Została założona wiosną 1908 roku przez Polaków z okolic Połtawy i Kurska, migrujących w poszukiwaniu możliwych do objęcia terenów rolniczych.

Ciekawostka – nawet w Polsce jest drugi Białystok. Gdzie? Poszukajcie sami.

Historię spisała ANNA
opierając m. in. na tych źródłach:

Pismo Rady Naukowej Zarządu Głównego Związku Sybiraków „Zesłaniec” nr 3, 1998r

https://archiwum.ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/konkursy-i-nagrody/nagroda-kustosz-pamieci/2020/122611,Wasyl-Haniewicz.html

Milan Kundera Żart, wyd. 1967, wyd. w Polsce 1970